- Luna uciekaj ! - krzyknęłam
- Czemu ?
- Kruk !
Luna nie wiedziała o co chodzi. Nagle na niebie ujrzałyśmy wielkiego ptaka.
Leciał wprost na Lunę.
- Nie ! - krzyknęłam i rzuciłam się na niego
- Moon, co się dzieje !? Gdzie ten wilk ?
Nie słuchałam Luny. Byłam zbyt zajęta unikaniem ciosów kruka. Szybko stworzyłam lodowy krąg, do którego ptak nie mógł się przedostać. Po pewnym czasie kruk odleciał.
- Co do było !? - krzyknęła Luna
- Łowcy... Wiedzą, że tu jestem.
- Co takiego !?
- Może tego nie wiesz, ale pochodzę z dalekiej północy. Mój ojciec nie chciał żebym uciekała, ale musiałam. Teraz Łowcy z sąsiedniego klanu ścigają mnie. Chcą mnie złapać by potem zaszantażować mojego ojca, by zdobyć nasze ziemie. Na szczęście matka mnie pilnuje...
- Matka ?
- Snow, bogini lodu, ale mniejsza z tym. Najważniejsze, że tego wilka już nie ma. Nie odważy się już powrócić.
Razem z Luną wróciłyśmy do naszych jaskiń. Mam nadzieję, że zwiadowca tu nie powróci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz